Portret MIŁOŚCI…
Kiedy oglądam dawne obrazy,
przeszłość umiera w sennych ołtarzach
Jawi w przestrzeni Twój Książę portret
który na nowo w myślach układam…
Włosy skręcają złote kędziory,
oczy płonące ciemnym szafirem..
(Przed Twym spojrzeniem się już nie bronię,
mogłaby patrzeć przez dłuższą chwilę…)
Kiedyś pytałeś, czy mgły nie trzeba,
płaszczem otulić, kiedy przymrozki?
Ciepłe promyki zsyłałeś z nieba,
i rosę chłodną strącałeś z płatków…
Z dziwną czułością chroniłeś rankiem
i noce zimne były gorące…
Czasem tak myślę, żeś mą zagadką…
Boskim półbogiem, który przyśniłeś!
Szczęśliwą letnią, dnia niespodzianką,
księżycem, zorzą, światłem w przystani.
A ja? Twą różą pierwszą…ostatnią?
Maluję portret z pytań Miłości …
21 luty, 2007. godz.22, 13
Kiedy oglądam dawne obrazy,
przeszłość umiera w sennych ołtarzach
Jawi w przestrzeni Twój Książę portret
który na nowo w myślach układam…
Włosy skręcają złote kędziory,
oczy płonące ciemnym szafirem..
(Przed Twym spojrzeniem się już nie bronię,
mogłaby patrzeć przez dłuższą chwilę…)
Kiedyś pytałeś, czy mgły nie trzeba,
płaszczem otulić, kiedy przymrozki?
Ciepłe promyki zsyłałeś z nieba,
i rosę chłodną strącałeś z płatków…
Z dziwną czułością chroniłeś rankiem
i noce zimne były gorące…
Czasem tak myślę, żeś mą zagadką…
Boskim półbogiem, który przyśniłeś!
Szczęśliwą letnią, dnia niespodzianką,
księżycem, zorzą, światłem w przystani.
A ja? Twą różą pierwszą…ostatnią?
Maluję portret z pytań Miłości …
21 luty, 2007. godz.22, 13


