poniedziałek, 26 listopada 2007

Portret MIŁOŚCI…

Portret MIŁOŚCI…

Kiedy oglądam dawne obrazy,
przeszłość umiera w sennych ołtarzach
Jawi w przestrzeni Twój Książę portret
który na nowo w myślach układam…

Włosy skręcają złote kędziory,
oczy płonące ciemnym szafirem..
(Przed Twym spojrzeniem się już nie bronię,
mogłaby patrzeć przez dłuższą chwilę…)

Kiedyś pytałeś, czy mgły nie trzeba,
płaszczem otulić, kiedy przymrozki?
Ciepłe promyki zsyłałeś z nieba,
i rosę chłodną strącałeś z płatków…

Z dziwną czułością chroniłeś rankiem
i noce zimne były gorące…
Czasem tak myślę, żeś mą zagadką…
Boskim półbogiem, który przyśniłeś!

Szczęśliwą letnią, dnia niespodzianką,
księżycem, zorzą, światłem w przystani.
A ja? Twą różą pierwszą…ostatnią?
Maluję portret z pytań Miłości …

21 luty, 2007. godz.22, 13

OCZEKIWANIE Róży…

OCZEKIWANIE Róży…

Kiedy już jasność skryje w zasłonie,
ciemność rozwiesza gwiazdy na niebie,
wtedy rozwija świetlisty dywan
księżyc w marzeniach tylko dla Ciebie.

Ogniem natchnienia spojrzenie płonie,
iskry rozmarzeń płyną zaklęte…
Oj, mój księżycu…biorę w swe dłonie,
kieliszek wina…licząc kropelki…

W czerwieni trunku senne pejzaże,
już drżą w ognikach… zaczarowane
i delikatnie zaproszą dalej,
bym nie lękała wędrówki wcale…

Dostrzegę szybciej podniebną Tęczę,
i dziś ją stopię w czerwonym winie
i przeszłość smutną zamknę dziś w księgę,
budząc marzenia w nowej krainie.

Dla Ciebie Książę, melodię wichrów,
nucę z zachwytem w szlakach błękitów,
emocje serca w wersach ucichną…
zapiszę księgę oddechem świtu…

31styczeń 2007, godz. 20, 30

wtorek, 13 listopada 2007

Róża w śniegu



Róża w śniegu

Słyszę już echo dudniące w niebie.
Ptaki wracają? Stęp konia? Nie wiem…
Głuchym odgłosem dźwięki w przestrzeni
w śnieżynkach lodu skrzą się i mienią…

Wzruszonym sercem echo przytulam,
pełna nadziei w śnieżnych koszulach
szukam tych dawnych o Księciu marzeń…
Nie chcę pamiętać rozstań, porażek!

Łzy w soplach wiszą, topią się w słońcu,
czas marzeń zawisł w zmarzniętej wierzbie,
czasem się budzą w szaleńczym tańcu,
pragną rozkwitnąć…nie czujesz, nie wiesz?

Zielone echo nocą wibruje,
szklane na ścianie tworząc obrazy,
nową nadzieją mnie zaskakuje,
że może zdarzysz się wiele razy?

Przecież powroty, choć trudne przecież,
po szklanej grudzie, skruszone solą,
w planach kreślone, w intymnym świecie,
w dzień, w pełnym słońcu, wcale nie bolą!

31 styczeń 2007, godz.10, 30 Ewa…

niedziela, 4 listopada 2007

Byłam Twą Różą...czerwoną....


Byłam Twą Różą...czerwoną....

...to dla Ciebie...który mnie odnajdziesz... swym sercem....

Rozkwitłam czerwienią w jesieni
pieszczona twym wiatrem …zroszoną
perłami, co srebrem tak mieni,
Miłość w mych płatkach wtuloną.

Muzyka mi stale rozbrzmiewa
w koncercie wieczornych świerszczy
dziś łzami swe oczy obmywam…
bo byłeś jedyny i ...pierwszy…

Byłeś Małym Księciem z planety,
rozkochany w Czerwonej róży..
Ja ciebie zraniłam…niestety
odszedłeś…i błądzisz w podróży.

Zapewne szukasz w swym życiu
nowego skarbu dla siebie…
Może go znajdziesz w ukryciu.
lub w swej jasności na niebie..?

A ja Ci dziś mówię swym wierszem
Szukaj… jedynie swym Sercem
I nie tam.. wysoko na niebie,
lecz nisko…tuż koło siebie…

A kiedy zrozumiesz już więcej,
powrócisz do swojej Róży
I będziesz kochał goręcej!
Twój wiersz naszą miłość przedłużył…



Napisany 2006.09.19

A ja tutaj jestem…


A ja tutaj jestem…

Krucha i delikatna jest moja sukienka,
zwiewna jak woal... od gwiazd ją pożyczam.
Spleciona z ros nocy w obawach i lękach,
nie potnę jej lekkości na rogach księżyca.

Porankiem zbieram okruchy ciekawsze,
wypełniam więc nimi szafirowe oczy,
serce czasami swych marzeń się zaprze,
splatam z nich nocami tęsknoty warkoczyk.

Czułość dostrzegam w kwiatowym kobiercu,
dobroć, wszelkie cnoty wyczuwam dotykiem.
Zawieszona między snami w twym wierszu,
żyję stłumiona swym wewnętrznym krzykiem

Czasami jestem rozżarzonym niebem,
stoję znów nocą pod twymi gwiazdami.
Szukam w tych planetach zgubionego cienia,
żyję na huśtawce między minutami…

Me serce cię woła w niemym krzyku, geście
treść mojej miłości wypisałam deszczem,
spadających kropli, dudniącym powietrzem…
lecz kiedy zapukasz…, to ja tutaj jestem….



Napisany 2006.09.25

środa, 24 października 2007

Zazdrość Róży….



Zazdrość Róży….

Wciąż stoję samotna w upale gorąca,
słońce pieści me płatki i nieznośny wiatr.
Będę tak czekała na ciebie do końca,
kiedy mnie Książę znajdziesz i zabierzesz w świat.

Ty chodzisz samotny,niestety, beze mnie
Obce różyczki dotykają twych dłoni…
A ja tu czekam może nadaremnie..
i po nocach wciąż łkam, nawet wspomnień bronisz...

Inne kobiety zalotne spojrzenia
zawieszają najpierw na twej butonierce.
A ja umieram z tęsknoty cierpienia…
Tak czuje się właśnie zakochane serce!

Nie wiesz, bo nie chcesz, daleko nie piękniej.
Nie śpiewasz piosenek, brak głosu srebrnego,
nie słyszę melodii, więc wbijam swe ciernie
w zaciśnięte dłonie marzenia sennego.

Jestem zazdrosna tam w świecie o ciebie
O twoje spojrzenia, dotyk i westchnienia
Jestem zadziorna , trwam w gniewie, lecz wiem,
że serce otworzę, bo nie jest z kamienia.

Napisany 2006.09.20

Tęsknota Róży…



Tęsknota Róży…

Och!.. jak ja tęsknię Książę znów za tobą,
tak bardzo mi dzisiaj ciebie brakuje.
Choć wciąż myślałam.., żem twoją ozdobą..
To teraz pewnie z ptakami wędrujesz.

Codziennie rano pod swym szklanym kloszem,
chroniłeś starannie mój kaprys... urodę.
Ja tęczową suknię wciąż dla ciebie noszę
i płatki wygładzam wieczornym chłodem.

Wiem ,że cię próżnością często raniłam,
swą wyniosłością i brakiem skromności.
I choć po nocach wciąż o tobie śniłam,
nigdy swego uczucia ci nie zdradziłam.

Tęsknię, lecz co dzień hartuję swą duszę.
Kaszlę? Już nie kaszlę.. bronić się muszę.
Swą przyszłość maluję słonecznym mirażem
i wierzę, że wrócisz i miłość okażesz…

Ach ty mój Książę!, tyś mym antidotum!
Sercem oceniaj, nieważne są słowa…
Pytam ..czy do powrotu jesteś już gotów?
Bo ja wciąż czekam, zmieniona... i nowa!

Napisany 2006.09.21

Poproszę Słowika…


Poproszę Słowika…

U wrót dnia czekam i czas spinam,
na kołowrotku tęsknoty zaczynam
zaplatać warkocze z nici pajęczej.
Chcę tylko ciebie…nikogo więcej!

Wciąż stoję w szczodrych przeciągach duszy
Niech mnie chłosta, niech stamtąd wyrzuci
resztki dumy… i cierpienie skruszy
powiedz szeptem…kiedy do mnie wrócisz?

Szkoda łez moich…tej szklanej udręki…
Więc zbiorę ten niepokój i lęki,
kaprysy …wyrzucę je prosto w słońce!
Niech się spalą w popiele gorąca!

Poproszę słowika, niech cię zapyta
o zdrowie… jeszcze z zorzą powita
szczebiotem słów poezją skropionych,
moją frezją uczuć w nią zaplecionych

Niech twe smutki melodią rozprasza,
w ciernie róży powbija i nakłuje…
A ja cichutko z rosą cię zapraszam…
i ucztę na Twe powitanie przygotuję!
Napisany 2006.09.23

Na ciebie Książę…czekam


Na ciebie Książę…czekam

We mgle już czekam na ciebie, słowika…
Nikt mi już teraz nie śpiewa po nocach.
Mam jeszcze swego polnego konika…
melodię mi nuci o gwiazdach i oczach.

Na białej kartce w księdze mojej duszy,
teraz spisuję sny zrodzone w ciszy..
Czasem wychwycę w szeleście nad ranem
ślady w pamięci szczodrze zachowane.

Jestem twym żaglem, co czeka na tchnienie,
pragnę w tęsknocie zatańczyć na fali
uczuciem serca, burzą letnią… marzeniem
w ogniu miłości swoje smutki spalić.

Czasem jeszcze żal, jak ten ptak przelotny,
cierpliwość zakłóci zepsutym powietrzem.
Lecz otwieram okno i te z duszy grzmoty,
wypuszczam białą mewą w jakąś przestrzeń.

Rozrzucam myśli w ogniu zorzy wschodniej,
w niej wypatruję twych oczu jak słońca!
Od dziś już czekam spokojna… pogodniej
na ciebie kochany…tak bardzo tęskniąca!

Napisany 2006.09.23

Zachowaj Asa...Książę...


Zachowaj Asa...Książę...

Jeszcze nie umiem swych skrzydeł rozpiąć
i wznieść z radością znów ponad chmury,
dumnego czoła przed tobą ugiąć
dla ciebie zostać ptakiem srebrnopiórym.

Myśli chmarami polecą w niebo,
pobłądzą szybko wśród gwiazd kosmosu,
zasieją ziarna, pogubią ździebła…
zresztą kto wie….jaki mają sposób?

Codziennie szukam cię mój sterniku,
ukrywasz się gdzieś na swej planecie…
Jesteś tym szeptem… i pytajnikiem,
splątany w złym... i zaklętym świecie.

Ściskam w dłoniach ostatnie wspomnienie,
twarz wystawiając za tobą bez końca.
w sercu odkrywam to samo drżenie,
które poczułam…znów pełne słońca!

Żegnaj, książę, ze swą miłością,
wolałeś odejść…, zamiast zapytać...
może powrócisz ?…będziesz mym gościem?…
swojego asa… do końca skrywaj!
Napisany 2006.09.29

Pragnienia Róży…



Pragnienia Róży…

Tak bolą kolejne dni, nie koją mnie sny,
bo brak mi rozkoszy i tego kochania.
Me myśli jak strzępy, runęły w odmęty…
a ja samotna, tęskniąca, twa pani…

Teraz już wiem, jak smakuje ta gorycz…
Me wino najlepsze spłynęło z tym deszczem,
że smutek nie minie i słona jest słodycz,
nocami zaś miłość objawia się świerszczem.

Targają emocje, pragnienia z gwiazdami
niosą się echa ponad wrzosowiskiem…
wiatr szepty zamienia na mgiełki czasami,
a słowik je zwija w nutki uroczyste.

A ja zaciskam swe pięści ze złości,
bo mogłam być już twą panią – królową.
I płonąć rozkoszą nocami z miłości
i wierzyć w twe czule szeptane słowo.

Mogłabym tak ciągle zasypiać w ramionach,
biciem swego serca odliczać minuty.
Spowita dotykiem pocałunków w gronach,
przeżywać nocą swoje szczęścia w ciszy.

Napisany 2006.10.01

Cierpienie Róży…




Cierpienie Róży…

Osty szalone, ciernie za ostre…
mnie skrępowały starganym płaszczem,
poprzebijały za cienkim ostrzem,
a moje rany wiatr tylko głaszcze…

Tulą się szczerze w pustej samotni,
osłonią przed mgłą, potęgą wiatru,
cierpi me serce…, szpikulce zgodnie
szeptają jeszcze: duszę zahartuj!

Dużo ostrości, kwasu, nieszczęścia,
sztyletów wbitych, igieł piekących,
praw wymuszonych otwartą pięścią,
ran nie gojących, łez wciąż cieknących…

Jak to zapomnieć, jak mam przebaczyć,
jak znowu uśmiech innym darować?
Kiedy blizn tyle, jak je mam ukryć?
Czym się w tym w życiu swoim kierować?

Rozpycham w zaspach pióropusz myśli
Tych czasem szarych, jak kocur w nocy…
do serca twego miłosny wyścig…
idę znów żale w księżycu moczyć…
Napisany 2006.10.04

….W ciszy Przebaczenia….


….W ciszy Przebaczenia….

Cisza krwawą raną już w sercu mieszka
kiedy zadałeś mi ból… straszliwie.
Mówiłeś wtedy, ja jestem pierwsza…
a ty mnie mocno tak uderzyłeś!

Srogim spojrzeniem, nagłym szarpnięciem,
zerwałeś jeden z czerwonych płatków.
Jak za czarodziejskim różdżki dotknięciem,
Mam swoje ciernie…życie zagadką…!

Dziergałam później z wiatru warkocze,
by wyrwę w sercu nimi przesłonić.
Spaliłam twoją listę wykroczeń,
nie chciałam marzeń ze snów już gonić.

Do przebaczenia rozpalam ogień,
w nim w popiół zetrę wszystkie złe czyny
Nowego życia pragnę ja bowiem
i przeżyć ponownie swe narodziny.

To zło odeszło dawno wspomnieniem.
Ja wciąż cię kocham co dzień goręcej.
Odszedłeś przecież z tym zapewnieniem,
że nie uderzysz mnie nigdy więcej!

…Deszczyku…oczyść mnie….


…Deszczyku…oczyść mnie….

Deszczyk rytmicznie stuka melodię,
spada rzęsiście dziś w moje dłonie,
łapię spragniona brzęczące krople,
szumiące słońcem...szalone konie!

Oczyść me myśli, wypłukaj smutki,
niechaj popłyną tą rzeczną strugą.
Przybądź słowiku ze swoją nutką,
zabłysnę światłem pięknym niedługo!

Radość mej duszy dzisiaj rozbudzą
melodie z gitar Chrisa Spherisa
Tam właśnie dzisiaj przy leśnej strudze,
swe serce w rytmach… miły wyciszam…

Może zatańczę w świetle tej rosy,
która w źdźbłach skrzy się- perłach tej nocy?
a może krzyknę tak w niebogłosy,
że duchy nocne w ciszy pobudzę?

Może zagrają tam instrumenty
całej orkiestry świerszczyków w chabrach?
Nastrój się zrodzi miłości święty!
Deszczu krop tylko, szeleść kap..kap..kap…

Napisany 2006.10.09

….Trzynaście… łez…


….Trzynaście… łez…

Na szklany pancerz z gronostajów
spadają moje łzy perliste,
liczę jak ciężkie do ogrodu,
spływają szkliście z twoim listem…

Dotykam szczęściem dziś rozbłysłym
trzynaście kropel jakże dużych,
łzy mego szczęścia , oczywiście….
dziś tak stukają po marmurze..!

Dziś trzynastego cyfrę pieszczę,
co mi przyniosła dobre wieści…
Słowik przyfrunął i pocieszkę
od Ciebie przyniósł,… mej miłości…

Na skrawku białym płatku lilii
pamiętne zdanie nakreśliłeś:
,,że każda róża, w każdej chwili
przy Tobie chwastem...”wymyśliłeś…

Słowik mi szepnął: pozwól deszczom,
tak pieścić purpurowe płatki,
bo kiedy wrócisz, to znów jeszcze
będę klejnotem,… blaskiem rzadkim…!

Że mi przyniesiesz diadem złoty,
ściągniesz koronę z zeschłych pokrzyw,
że mi zabierzesz każdą słotę…
tęsknisz nocami, i znowu potem....

Teraz twe słowa purpurą myśli
nakryłam ostatnią, łzą trzynastą,
które się w strugę zamieniły….
Wiatr za przeszłością drzwi zatrzasnął…

Napisany 2006.10.12

...A w oczach ...kamyki !


...A w oczach ...kamyki !

Po co mi dajesz swój diadem złoty,
futra z tych norek i gronostajów,
wypchane konto i znów klejnoty…
światy otwarte do twoich rajów?

Po co mnie kusisz, pokusą łechcesz…
szepczesz o szczęściu, którego nie ma.
Mówisz, że wtedy mnie tylko zechcesz,
kiedy sny twoje dotkną znów nieba…

Ja na krawędzi życia przytwierdzam
to, co mi rosa o świcie ześle…
I słucham szeptów swojego serca-
zew takich tęsknot, skruszonych w gniewie…

Pragnę posłuchać z tobą piosenek,
zamknąć swe oczy na skraju tęczy.
I wtedy miłość stopić w tym śpiewie
i nic nie trzeba,… naprawdę więcej…

Jeszcze dotyku dłoni w zenicie,
poczuć to ciepło od nich bijące.
I zetrzeć łezkę szczęścia… ukrycie.
poczuć twój zapach… taki nęcący…

Posplatać myśli, rzucić kosmyki,
rozpiąć koszulę na twojej piersi…
i spojrzeć w oczy… takie kamyki
niech się rozkruszą, bądźmy znów śmielsi!

Pragnę ukrytych zgubionych skarbów
odszukać w kniejach, splątanych ścieżkach
przybądź więc Książę z Krainy Śniegu,
z nami prawdziwa miłość zamieszka…




Napisany 2006.10.14

Baobaby myśli


Baobaby myśli

W krysztale tej nocy stłuczonego lustra,
oglądam Twój obraz, i marzenia muskam,
tam ulatuję ze słowem zastygłym
ponad rewiry mych tęsknot prawdziwych.

W żywiołach duszy poszukam uśmiechu,
rozmyślnie otulam tym jedwabiem grzechu,
pocałunkiem z tęczy wspomnienia swe wiążę…
czy ja Cię dotknąć, kiedyś w Twoim niebie zdążę?...

W wietrze księżyca rozwieszam rój myśli
i anioł je zamknie w różowe pakunki
i wyśle gołębiem,… lecz z czasem rozprysną
jak bańka mydlana, i umrą jaskółką!

Bo cóż pozostało róży na piaszczystej
wydmie?.. gdzie rosną baobaby brzydkie,
potwory palczaste w swym cieniu o świcie
męczą złym drżeniem, szepcząc, że odpłyniesz…

Niepokoją śmiechem, co rano w promykach...
skręcają Twój obraz w pryzmacie prawdziwym,
męczą moje serce swym świstem rzemyka
i duszą o Tobie wspomnienia życzliwe?…




Napisany 2006.09.16

Kolibry w niebie...


Kolibry w niebie...

Myśli jak kolibry wzlatują w powietrze,
wirują szalone w błękitnych obłokach,
zbierają ten nektar, co czai się jeszcze,
w ramionach srebrzystych mimozach…

Powrócą kolibry sytością pijane,
wypełnią me serce w tęsknocie uśpione,
obudzą na nowo te sny pogrzebane,
I Magią ożywią płatki postrzępione…

A kiedy je promień słoneczny znów dotknie,
powróci z tym ciepłem ocean skojarzeń…
Znów stanę radosna w uchylonym oknie,
i będę podziwiać przestrzenne pejzaże…

Zobaczę znów słońce, co figlarne oko
puszcza do mnie rozkosznie spoza swej równiny,
i te chmury – wróżki, znów tańczą i mokną,
i rzucają w mą dusze ratownicze liny…

Poszukam tej siły, bo ważna w czekaniu
w duchowej krainie niebios mego serca.
Twój obraz ożywię i sprostam zadaniom,
które zostawiłeś w słowach swego wiersza.



Napisany 2006.09

Twoja fotografia




Twoja fotografia

Cicha muzyka leci z głośnika,
jakieś melodie gitar Spheerisa,
moją nostalgię z duszy wyciska,
harpia -tęsknotę szlifuje rysą…

Patrzę w twe oczy na fotografii,
odbija światło ognia z kominka,
i zaraz smutek, co duszę trapi
w twych oczach stopi, z melodią znika…

Zamykam oczy,… czuję ten dotyk
wtulony w zapach twego orientu,
rozkoszne ciepło,… czuły narkotyk
rozbudza w duszy znów wielkie święto!

Z muzyką Chrisa wyślę w niebiosa
spłoszone myśli, ułożę w rządku
jak ziarna chleba, wtulę je w kłosach
w spiżarni serca,… wszystko w porządku!…

I choć samotnie wiruję w ogniu,
wdycham twój zapach z leśnych kadzideł,
rozpalam miłość nową pochodnią,
maluję świtem twym kolorytem…

I mrużę oczy nowym pragnieniem,
patrząc w twą postać śmielej i sprośniej…
bo me uczucie tęsknym westchnieniem,
właśnie rozkwita z melodią głośniej!


Napisany 2006.09.25