Kolibry w niebie...
Myśli jak kolibry wzlatują w powietrze,
wirują szalone w błękitnych obłokach,
zbierają ten nektar, co czai się jeszcze,
w ramionach srebrzystych mimozach…
Powrócą kolibry sytością pijane,
wypełnią me serce w tęsknocie uśpione,
obudzą na nowo te sny pogrzebane,
I Magią ożywią płatki postrzępione…
A kiedy je promień słoneczny znów dotknie,
powróci z tym ciepłem ocean skojarzeń…
Znów stanę radosna w uchylonym oknie,
i będę podziwiać przestrzenne pejzaże…
Zobaczę znów słońce, co figlarne oko
puszcza do mnie rozkosznie spoza swej równiny,
i te chmury – wróżki, znów tańczą i mokną,
i rzucają w mą dusze ratownicze liny…
Poszukam tej siły, bo ważna w czekaniu
w duchowej krainie niebios mego serca.
Twój obraz ożywię i sprostam zadaniom,
które zostawiłeś w słowach swego wiersza.
Napisany 2006.09
Myśli jak kolibry wzlatują w powietrze,
wirują szalone w błękitnych obłokach,
zbierają ten nektar, co czai się jeszcze,
w ramionach srebrzystych mimozach…
Powrócą kolibry sytością pijane,
wypełnią me serce w tęsknocie uśpione,
obudzą na nowo te sny pogrzebane,
I Magią ożywią płatki postrzępione…
A kiedy je promień słoneczny znów dotknie,
powróci z tym ciepłem ocean skojarzeń…
Znów stanę radosna w uchylonym oknie,
i będę podziwiać przestrzenne pejzaże…
Zobaczę znów słońce, co figlarne oko
puszcza do mnie rozkosznie spoza swej równiny,
i te chmury – wróżki, znów tańczą i mokną,
i rzucają w mą dusze ratownicze liny…
Poszukam tej siły, bo ważna w czekaniu
w duchowej krainie niebios mego serca.
Twój obraz ożywię i sprostam zadaniom,
które zostawiłeś w słowach swego wiersza.
Napisany 2006.09
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz