
Poproszę Słowika…
U wrót dnia czekam i czas spinam,
na kołowrotku tęsknoty zaczynam
zaplatać warkocze z nici pajęczej.
Chcę tylko ciebie…nikogo więcej!
Wciąż stoję w szczodrych przeciągach duszy
Niech mnie chłosta, niech stamtąd wyrzuci
resztki dumy… i cierpienie skruszy
powiedz szeptem…kiedy do mnie wrócisz?
Szkoda łez moich…tej szklanej udręki…
Więc zbiorę ten niepokój i lęki,
kaprysy …wyrzucę je prosto w słońce!
Niech się spalą w popiele gorąca!
Poproszę słowika, niech cię zapyta
o zdrowie… jeszcze z zorzą powita
szczebiotem słów poezją skropionych,
moją frezją uczuć w nią zaplecionych
Niech twe smutki melodią rozprasza,
w ciernie róży powbija i nakłuje…
A ja cichutko z rosą cię zapraszam…
i ucztę na Twe powitanie przygotuję!
Napisany 2006.09.23
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz