środa, 24 października 2007

...A w oczach ...kamyki !


...A w oczach ...kamyki !

Po co mi dajesz swój diadem złoty,
futra z tych norek i gronostajów,
wypchane konto i znów klejnoty…
światy otwarte do twoich rajów?

Po co mnie kusisz, pokusą łechcesz…
szepczesz o szczęściu, którego nie ma.
Mówisz, że wtedy mnie tylko zechcesz,
kiedy sny twoje dotkną znów nieba…

Ja na krawędzi życia przytwierdzam
to, co mi rosa o świcie ześle…
I słucham szeptów swojego serca-
zew takich tęsknot, skruszonych w gniewie…

Pragnę posłuchać z tobą piosenek,
zamknąć swe oczy na skraju tęczy.
I wtedy miłość stopić w tym śpiewie
i nic nie trzeba,… naprawdę więcej…

Jeszcze dotyku dłoni w zenicie,
poczuć to ciepło od nich bijące.
I zetrzeć łezkę szczęścia… ukrycie.
poczuć twój zapach… taki nęcący…

Posplatać myśli, rzucić kosmyki,
rozpiąć koszulę na twojej piersi…
i spojrzeć w oczy… takie kamyki
niech się rozkruszą, bądźmy znów śmielsi!

Pragnę ukrytych zgubionych skarbów
odszukać w kniejach, splątanych ścieżkach
przybądź więc Książę z Krainy Śniegu,
z nami prawdziwa miłość zamieszka…




Napisany 2006.10.14

Brak komentarzy: