środa, 24 października 2007

….Trzynaście… łez…


….Trzynaście… łez…

Na szklany pancerz z gronostajów
spadają moje łzy perliste,
liczę jak ciężkie do ogrodu,
spływają szkliście z twoim listem…

Dotykam szczęściem dziś rozbłysłym
trzynaście kropel jakże dużych,
łzy mego szczęścia , oczywiście….
dziś tak stukają po marmurze..!

Dziś trzynastego cyfrę pieszczę,
co mi przyniosła dobre wieści…
Słowik przyfrunął i pocieszkę
od Ciebie przyniósł,… mej miłości…

Na skrawku białym płatku lilii
pamiętne zdanie nakreśliłeś:
,,że każda róża, w każdej chwili
przy Tobie chwastem...”wymyśliłeś…

Słowik mi szepnął: pozwól deszczom,
tak pieścić purpurowe płatki,
bo kiedy wrócisz, to znów jeszcze
będę klejnotem,… blaskiem rzadkim…!

Że mi przyniesiesz diadem złoty,
ściągniesz koronę z zeschłych pokrzyw,
że mi zabierzesz każdą słotę…
tęsknisz nocami, i znowu potem....

Teraz twe słowa purpurą myśli
nakryłam ostatnią, łzą trzynastą,
które się w strugę zamieniły….
Wiatr za przeszłością drzwi zatrzasnął…

Napisany 2006.10.12

Brak komentarzy: